Norwid Chrześcijanin

Jezu Ufamy Tobie

 Ostatnia z bajek 


 

 

 

Listopad

LISTOPAD 1-8 Oktawa Wszystkich Świętych

"... mnie idzie o żywych świętych, pełnych sił - wolnych i dzielnych, i wielmożnych, i szeroko wspaniałych. I myślę, że choć o tyle, aby onym pierwszym zwycięstwom (męczennikom) nie ubliżyć, te drugie konieczne są, bo dopełniające i nie łatwiejsze.(...) . a nie słyszę głosów swobodnych, całych i wolnych, ideą wielką jak obszar miłości cało-chrześcijańskiej zbrojnych i prawa mocnych -" Cyprian Norwid - Paryż, marzec 1860

"Dzisiejszy świat potrzebuje świętości chrześcijan, którzy w zwyczajnych warunkach życia rodzinnego i zawodowego podejmują swoje codzienne obowiązki: którzy pragną spełnić wolę Stwórcy i na codzień służyć ludziom, dają odpowiedź na Jego przedwieczną miłość." Jan Paweł II - Stary Sącz, 16.06.1999

 

 

Fragmenty rozprawki filozoficznej z roku 1852 [Zmartwychwstanie historyczne]  

Człowiek, ażeby pod otaczającymi go warunkami wolnym był, musi mieć za co żyć i za co umierać - ale śmierć, nie będąc celem jego, owszem: nieprzyjacielem jego, winna coraz się zmniejszać w sile swojej, w sile uśmiertelniania. Czyli, człowiek coraz więcej zmartwychwstający coraz więcej i śmierć pokonywa za przykładem Zbawiciela świata, który zwyciężył śmierć. Wydana ci więc jest wojna, o! śmierci stara, bronią nową, nowym człowiekiem...

Nie że coraz mniej ludzi umiera liczebnie, ale że coraz więcej śmierć musi być w usługach życia zaprzągniętą - coraz więcej poddaną życiu, coraz więcej przeto zwyciężaną.

Sokrates, w ciemnym jeszcze przeczuciu Chrześcijaństwa, całe życie dowodząc o nieśmiertelności i coraz się na mocniejsze dowody zdobywając, za ostatni dowód trucizny użyć musiał, więc już prawie nie umarł... skończył raczej filozoficzne dowodzenie... Toteż żyje do dzisiaj już w tym zmartwychwstaniu historycznym, które jest promieniem przez szczeliny zza tego-świata wnikającym. Ale nam jest snadniej promień ów widzieć na czole szerokim Sokratesa, na skroniach Kopernika, na Napoleona piersiach, niźli na postaciach cichszej treści - tak jak zachodzącego słońca łuny dłużej się na górach widnokręgu, niźli na dolinach zatrzymują. (...)

Że śmierć ostatecznym ogniwem jest niewoli;

że, w miarę jak żywot podbija, człowiek wolniejszy jest;

że Łaska bez natury, a potęgi wyższe bez woli, to jest: bez dobrej-woli człowieka, prawie nic tu nie mogą uskutecznić, musimy więc mówić o wolności i o nie-woli, czyli nieobecności woli. Przestrzegamy jednakże, że tu głównie jest mowa o historycznej postaci zmartwychwstania, i że o indywidualnym zmartwychwstaniu o tyle tylko, ile to do treści pisma jest potrzebnym, poważamy się mówić. (...)

Kiedy człowiek umiera, ciało jego śmiertelne, czyli zapożyczona materia, grawituje do środka ciężkości, w proch rozpada i - szukając siebie, czyli grawitując do środka jedynego przymiotu swego, to jest ciężkości (bo materia jest ciężkość) - od-środkowywa ciału nieśmiertelnemu... ciału nie zapożyczonemu, ale zdobytemu, nie ciemności, ale światłości. Światłości zaś onej, o której na wstępie mowabyła, światłości tak samo istotnej, jak jest światłość świecy zapalonej albo Słońca, tylko w wyższej potędze, światłości widzialnej nawet tym i o tyle, którzy i o ile z umierającym duchowo złączeni żyli w czasie. (...)

Kiedy zatem umiera człowiek, ciało jego zdobyte, dorobione Duchem na materii, na ciele zapożyczonym, dusza jego - wyrób, jaki otrzymał życiem z-bożnym, czyli Duchem Świetym, na zagonie organizmu swojego, na materii - lotność jego, którą wyrobił na ciężkości - światłość, jakiej na ciemności już się dobił - grawituje tak samo do środka lotności i światłości jak materia, czyli to, co ciężkie jest i ciemne, do środka ciężkości znów powraca. Takie odśrodkowania procesu wyżej skreślonego skonaniami zowiemy.

Co dalej i wyżej się dzieje, tego nie wiem: ale wiem, i na pewno, przez szczelinę historycznego-zmartwychwstania uważając, że jest zatrzymanie stosowne do sprawiedliwości, z jaką człowiek opracowywał wyrób swój - że dusze pokutują, jak to chłopek polski w wierze swojej określa. Chrystus-Pan, o ile prawdziwym był człowiekiem, dnia trzeciego zmartwychwstał. Tylko że Chrystus-Pan, o ile prawdziwym był człowiekiem, Zbawicielem świata będąc, nie wybawiał się Sam przez te trzy dni w Limbach, ale i tam Zbawicielstwo swe dokończał, to jest - innych wybawiał.

Tak samo więc i z każdym jest człowiekiem, co umiera, co umarł, jak się to wyżej opisało - czyli jest tak, że po skonaniu ciało jego zapożyczone, materialne, śmiertelne, dokończa się przez rozkład, przez pracę chemiczną rozłożenia, i to trwa stosownie do zdrowia, jakim było ciało ono spojone... Ciało zaś nieśmiertelne, czyli światłość-wewnętrzna, czyli istota duszy, dokończa się podobnież, ale nie przez rozkład, tylko przez skład wszystkich jeszcze uczestnictwo z nią mających promieni, co na świecie dłużej zostać muszą - składanie zaś ono i z-kościelanie tych promieni trwa stosownie do stopnia światłości, pod jakim zbudowane było ono drugie ciało nieśmiertelne. I tak, Zbawiciel świata, po skonaniu, zbawia dusze w Czyśćcu łączność z najświętszą misją Jego zbawicielską mające - umarli wstają - potem ukazuje się Matce Swojej i niewiastom, przez które też zapowiada Apostołom - potem Apostołom, których jako promienie nieśmiertelnego ciała swego zbiera - potem całej Ludzkości przez tak w ciało-nieśmiertelne zebranych Apostołów... (...)

Co promieni skrzywionych, złych, zostało po odejściu człowieka z świata tego, to skrzywione i złe organa Ludzkości wraz pochwycą, zbroić się nimi będą i do walki wyzywać, aż się muszą wszystkie wyprostować, wydobrzeć i odlecieć do środka swej dobroci - uzupełnić cierpiące na ich zatrzymaniu, czyli pokutujące ciało Światłości wewnętrznej, nieśmiertelnej. (...)

    polecamy: Beata Wołoszyn "ZMARTWYCHWSTANIE W TWÓRCZOŚCI CYPRIANA NORWIDA"

 

... jak wielkie jest i nieopisane ministerstwo Bożego Miłosierdzia, które czyni, iż, sumiennie z kim żyjąc, dane bywa, iż śmierć sama w pewnej części nie rozłącza, ale, śmiałbym powiedzieć, zbliża. Języka bezpiecznego nie mamy wprawdzie na to, albowiem nie dość jeszcze mowa ludzka jest przepracowaną i często za rubaszne ma wyrażenia, ale zaiste że tak jest.

To, co najgłębszy filozof, Paweł Apostoł św., mówi, iż miłość tak mocną jest jak śmierć, to właśnie że jest onej tajemnicy odkryciem. Albowiem jeśli stworzeniu skażonemu Twórca przez doskonałość roboty Swej sprawił, iż rozłączenie się z żywotem matki i narodzenie się tak jest zarazem nie rozdarciem, ale pokojeniem - jakoż musi być wiele rękojmi Bożych, doskonałych i pewnych, i przewidzianych Opatrznością, na wypadki rozłączenia się człowieka chrześcijańskiego ze światem!...

Tym więcej, iż, jak mówię: dziecię nie jest jeszcze żadną osobą w dziele odkupienia, w dziele już poprawionym przez krzyż, a wszelako tak miłosiernie zaręczone jest mu i matce wszystko w tym pierwszym przejściu.

(z listu do Jana Skrzyneckiego; 1859)

 

 

 

Narodowe Święto Niepodległości

Niechże mię nie uczą , gdzie ma Ojczyzna,
Bo pola, sioła, okopy
I krew, i ciało, i ta jego blizna To ślad - lub - stopy.

O, dzięki Tobie, Ojcze ludów - Boże,
Że ziemię wolną dałeś nam i nagą,
Ani oprawną w nieprzebyte morze,
Ni przeciążoną gór dzikich powagą,
Lecz jako piersi otworzoną Boże...

 

 

 

góra strony
Do góry

| Strona Powitalna | Szukaj | Odnośniki | Kontakt | Powrót |